<title_newspaper=Sztandar Modych> 
<title_article=Modemu gospodarzowi  serdeczne yczenia> 
<author_1=Wadysaw Lulek>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1954">
<month="8">
<date=1954-08-05>
<period=d>
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Wiecie, trudno mi jest teraz powiedzie, kiedy ja si sam do spdzielni przekonaem. Byo to chyba wtedy, kiedy mj brat Mietek przyjecha na urlop ze Zwizku Radzieckiego. Przyjecha, naopowiada nam jak w Zwizku Radzieckim ludzie na wsi yj i pojecha z powrotem koczy studia. Powiedzia mi tylko, e i my moemy tak samo y, jeeli zaoymy spdzielni w naszej gromadzie i bdziemy w niej dobrze gospodarzyli. Bo, mj brat Mietek, jest w Zwizku Radzieckim na studiach rolniczych  doda z dum. A drugi  Kazek, ju onaty, jest agronomem w POM-ie w Grodkowie.
Wierzyem w mietkowe sowa  cign dalej Edek, bo przecie sam widz na wasne oczy jak ludzie yj w tych gromadach, gdzie maj spdzielnie. W takiej np. spdzielni w Wysokiej, odlegej od naszej gromady o par kilometrw, jeden z czonkw spdzielni dorobi si ju i kupi sobie samochd osobowy marki Ifa i to wszystko z uczciwej pracy. A syszaem, e i w innych spdzielniach pokupowali sobie motocykle. Tak wic zaczem ludzi przekonywa. Najpierw od swojej matki. Moja matka nigdzie nie jedzi, wic te nie widziaa jak jest naprawd w tych spdzielniach. Opowiada Mietka suchaa ciekawie, ale nie braa jego sw powanie, nie mierzya jego opowiada na miar naszej gromady. A kuacy nie spali. Wygadywali rne rzeczy. Mwili np., e w ssiedniej gromadzie, Bernartowie, odlegej od Szonowa o 3 km, spdzielcy na wiosn w roku ubiegym mieli taki gd, e chodzili ywi si do indywidualnych gospodarzy. Matka i wielu ssiadw, ktrzy rzadko lub wcale nie wychylali si poza granic gromadzkich pl, wierzyli w te brednie, bo te rozsiewali je tzw. stateczni gospodarze.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
